UkrainianPolishRussian

PAMIĘCI BOGDANA ROMANIUKA

hj1 września 2015 roku zmarł Bogdan Romaniuk jeden z najbardziej znanych powojennych malarzy krzemienieckich, stały uczestnik plenerów malarskich, organizowanych w ramach „Dialogu Dwóch Kultur” . Urodzony w 1939 roku w Czernyci obwodu Lwowskiego, pochodził z wielodzietnej, ale dość zamożnej rodziny chłopskiej. Stało się to powodem do późniejszych represji ze strony „wyzwolicieli”. Cała rodzina została wywieziona na Syberię. Bogdan Romaniuk bardzo wcześnie zaczął małować. Kiedyś, jako dziecko, poszedł „w plener” w tajgę, zdubił się tam i o mały włos nie zginął. Po rehabilitacji rodziny studjował plastykę w Odessie, po czym w ciągu kiłkudziesięciu lat wykładał rysunek i malarstwo na Krzemienieckiej uczelni. Bogdan Romaniuk był dobrym pedagogiem, bardzo lubianym przez studentów. Był to artysta nezwykle różnorodny. Oprócz malarstwa rzeźbił w drewnie, pisał wiersze, grał na akordeonie, potrafił też sam uszyć ubranie. Poezja towarzyszyła jego malarstwu. Często podpisywał swoje obrazy czterowierszem. Artysta uprawiał malarstwo olejne (martwa natura, pejzaż, portret), a także akwarelę, temperę, rysunek. Wielkiej wagi zawsze nadawał studium rysunku. Bogdan Romaniurk uczestniczył w wystawach od 1972 roku. Miał on liczne wystawy indywidualne, uczestniczył w wystawach zbiorowych - Tarnopol, Moskwa, Kijów, Równe, Łuck oraz w Polsce – w Krakowie i w Poznaniu. Swiadectwem jego dzialalności wystawowej są katalogi do wystaw zbiorowych oraz katalog do wystawy indywidualnej w Tarnopolu (1999). Artysta wydał album własnego malarstwa. Był członkiem grupy malarzy krzemienieckich „Dzbanuszek”. Bogdan Romaniuk uprawiał też malarstwo sakralne. Pisane przez niego ikony zdobią ikonostas cerkwi w jego rodzimych Czernyciach.

Bogdan Romaniuk swoim życiem zaprzeczał znane powiedzenie iż „z muzyki i malarza niema w domu gospodarza”. Dzięki wyrobionej samodyscyplinie potrafił zdążyć wszystko – i w pracy i w domu i w ogrodzie. Drugą pasja artysty było sadownictwo. Bogdan Romaniuk zawsze był najwyższym autorytetem dla swoich dwóch córek. Zajmował się ich wychowaniem, głównie poprzez szczere rozmowy na najrozmaitsze tematy. Razem ogłądali filmy,czytali książki,omawialj różne sytuacje życiowe. Chcąć pójść w slady ojca jego młodsza córka, Żanna, nie mając odpowiadniego wykształcenia, a tylko wielką chęc malowania, już w dorosłym wieku wzięła się za pęzel i niebawem stała niezmienną uczestniczką sesji plenerowych „Dialogu”, organizowanych przez Pani doktor Urszulę Olbromską.

Malarstwo dla Bogdana Romaniuka było więcej niż zawodem i więcej niż pasją – bylo jego życiem. W ostatnich latach z powodu cukrzycy nagle zaczął tracić wzrok, lecz nie popadł w rozpacz, a nadal malował prawie po omacku, i – (o dziwo!) z pod jego pęzla ukazywały się przecudne obrazy w całkiem innym stylu – podobne do dzieł impresjonistów francuzkich – lekkie, przezroczyste, zadziwiająco optymistyczne. Malować do ostatniego tchu – było największym marzeniem tego krzemienieckiego artysty. Tak się też stało. Przed śmiercią napisał powieść autobiograficzną. Bogdan Romaniuk z perwnością może być uważany za człowieka spełnionego. Jedna z jego córek została kontynuatorką jego pasji artystycznej; dziesiątki absolwentów krzemienieckiej uczelni (obecnie Akademii Humanistyczno Pedagogicznej im. Tarasa Szewczenki) zawdzięczają mu podstaw technicznych i estetycznych w uprawianiu malarstwa; jego prace rozeszły się po świecie i zdobią ściany licznych wielbicieli jego talentu; a drzewa, posadzone przez nego – kwitną i owocują.

 

Helena Haśkiewicz

Muzeum Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu